Cosa Nostra czarnego złota?

kopalnia 1Polskie górnictwo balansuje na pograniczu bankructwa, a rynek zasypywany jest tanim, pochodzącym z importu węglem – alarmują rządzący i decydują lekką ręką o „wygaszeniu” wielu polskich kopalń.

12 maja zeszłego roku Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla wystosowała list do Premiera RP Donalda Tuska, w którym czytamy m.in.: „Od wielu miesięcy w środkach masowego przekazu, powtarzane są nieprawdziwe informacje o nienależnych i nadmiernych dochodach jakie osiągają sprzedawcy polskiego węgla na rynku. O tym, że cena węgla pomiędzy kopalnią na Śląsku,  a składami opałowymi w Polsce kilkukrotnie wzrasta, co ma powodować spadek konkurencyjności polskiego węgla w stosunku do opału importowanego”. W dalszej części swojego listu zaprzeczają tym doniesieniom i dowodzą popierając to stosownymi wyliczeniami, że zyski sprzedawców polskiego węgla nie są aż tak wielkie, jak sugerują rządzący. Polski węgiel jest niesamowicie drogi już w momencie jego zakupu bezpośrednio w kopalniach.

Istnienie w naszym kraju „mafii węglowej” stanowi publiczną tajemnicę o czym od lat trąbią media i politycy.  Rządzący doskonale zdają sobie z tego sprawę, ale bodaj ostatnie doniesienia o jej działalności dobiegały z mediów propagandowych przy okazji sławetnych nagrań alkoholowych libacji prominentnych polityków z najwyższych sfer w knajpie „U Sowy”. Kiedy afera została zamieciona pod dywan nikt już o nic nie oskarża nadal działającej w Polsce bezkarnie mafii węglowej.  Aleksander Boroń (były członek zarządu kopalni „Juliusz Kazimierz”) w powszechnie dostępnym na portalu YouTube filmie stwierdza, że: „W zasadzie wszystkie transakcje zawierane na kopalni, transakcje handlowe, transakcje usługowe, obarczone są dużym bagażem korupcyjnym. Nie lubię używać jakichś populistycznych słów czy fajerwerków, ale wydaje mi się, że wszystko – począwszy od bielizny dla górników, a skończywszy na dużych kombajnach i na obudowach zmechanizowanych – wszystko jest obarczone korupcją i mafijnymi działaniami.” Podaje przy tym rozliczne przykłady stricte mafijnych działań jakie mają miejsce na kopalniach i znacząco wpływają na finalną cenę polskiego węgla jeszcze przed jego wywozem z kopalń. Wskazuje również, że w tę działalność uwikłane są „prominentne osoby” zatrudnione w kopaniach i różnych związanych z nimi spółkach. Wzajemne układy i układziki pomiędzy prominentami tworzą niezwykłą mafijną pajęczynę, mają wpływ na przetargi, zakupy sprzętu dla górnictwa, zmieniają parametry węgla zaniżając jego wartość, by później na fakturach podawać wyższą wartość i czerpać z tego tytułu ogromne zyski itd.

Z istnienia tego zjawiska  doskonale zdają sobie sprawę zarówno rządzący, jak również działające na terenie wszystkich polskich kopalń rozliczne związki zawodowe. W czasie niedawnych protestów winą za nierentowność polskich kopalń obarczani byli przede wszystkim „roszczeniowi górnicy”, którzy rzekomo zarabiają krocie, dzięki którym wydobycie węgla przestaje być w Polsce opłacalne. To na nich przy pomocy zmasowanej nagonki medialnej próbowano napuścić całe polskie społeczeństwo. Kolejnymi winnymi nierentowności kopalń zdaniem rządzących i propagandowych mediów były „roszczeniowe związki zawodowe”. To również rozmija się z prawdą. Interesy górników reprezentowane często przez związki zawodowe są prawdziwą kroplą w morzu w porównaniu z interesami ludzi uwikłanych w dziwną  działalność gospodarczą  na terenie kopalń.

W czasie niedawnych górniczych strajków temat ewidentnych nieprawidłowości,  będących  rzeczywistą przyczyną upadku polskiego przemysłu wydobywczego pomijany był całkowitym milczeniem, a jedynym proponowanym przez rządzących ratunkiem dla nierentownych kopalń miało być ich „wygaszenie” (czyli likwidacja) lub sprzedaż prywatnym inwestorom. Na tę propozycję omawianą o dziwo za zamkniętymi drzwiami (ciekawe dlaczego) ochoczo przystały reprezentujące rzekomo górników związki zawodowe, pod warunkiem zachowania ich miejsc pracy. Teraz trwa oczekiwanie na sprywatyzowanie kopalń, a treść zawartego porozumienia,  moim zdaniem ociera się o zdradę i skandal. Nie będzie żadnych zwolnień w Kompanii Węglowej, ale kiedy kopalnie przejdą do spółek restrukturyzacyjnych nie będących już częściami składowymi Kompanii Węglowej, o której mowa w porozumieniu, to uzgodnienia w nim zawarte przestaną obowiązywać. Górnicy polecą na bruk.

A „mafia” nadal działa na kopalniach, nadal zawyża ceny polskiego węgla i tylko rządzący i górnicze związki zawodowe udają, że problem nie istnieje i milczą nie podejmując kompletnie żadnych działań w celu ukrócenia tego procederu. To co media nazywają „Mafią Węglową” w tym przypadku pełni bardzo pożyteczną z punktu rządzących rolę. Jej działania doprowadzają kopalnie do stanu, w którym wydobycie węgla przestaje być opłacalne, a nowy, prywatny inwestor przejmując kopalnie szybko się z nią upora, samemu decydując o zakupach sprzętu, parametrach wydobytego węgla i cenach sprzedaży. Dla wygody urzędników może więc lepiej  pozwolić mafii funkcjonować dalej niż ją zwalczać i urzędnicy zatrudnieni w NIK, CBA, CBŚ, policji, urzędach skarbowych, prokuraturach itd. mogą sobie żyć spokojnie łapiąc zwykłych obywateli na drobnych kradzieżach typu kradzież batonika w hipermarkecie, bo przecież to głównie urzędnicy państwowi i mafiozi węglowi są elektoratem rządu, który działa na ich korzyść. W ten sposób wszyscy są zadowoleni, a jedynie górnicy, którzy najciężej pracują na przodku, w ciemnościach, wilgoci, pyle i szalenie niebezpiecznych warunkach, oni muszą brać na swoje barki winę za nieudolność i degrengoladę państwa polskiego pod rządami koalicji PO-PSL. ( H. Rynkowski)

Dodaj komentarz