Wnioski Najwyższej izby Kontroli nie pozostawiają złudzeń. Obecne przepisy Ustawy o grach hazardowych pozwalają na egzekwowanie ich przestrzegania jedynie od podmiotów działających na terenie Polski. W konsekwencji sprzyjają unikaniu odpowiedzialności przez firmy, które nie podlegają bezpośredniej jurysdykcji polskich organów podatkowych.
Okazuje się również, że brak skutecznych form ścigania nielegalnie działających firm bukmacherskich sprawia, że ich liczba wzrosła prawie dwukrotnie, a służba celna prowadzi skuteczny nadzór jedynie nad firmami legalnie działającymi, które organizują zakłady wzajemne na podstawie udzielonych zezwoleń, alarmuje w sprawie urzędnicy Najwyższej Izby Kontroli.
Jak informuje na swoich strona NIK, w świetle polskiego prawa każda osoba korzystająca z usług nielegalnych operatorów narażona jest na odpowiedzialność karną skarbową. Jednakże w latach 2011-2013 celnicy praktycznie w ogóle nie zajmowali się ściganiem graczy (prowadzono tylko jedno postępowanie karno skarbowe w 2013 r.). Jednak w 2014 r. celnicy wszczęli postępowanie przygotowawcze, po tym jak Prokuratura Okręgowa w Lublinie przekazała im informacje o przepływie pieniędzy pomiędzy polskimi graczami, a zagranicznymi firmami nielegalnie oferującymi gry hazardowe przez Internet. W ten sposób namierzono prawie 25 tys. graczy, którzy zawarli zakłady, a łączna suma ich wygranych wyniosła 27 mln zł.
Wnioski pokontrolne nakazują wzmocnienie współpracy Służby Celnej z policją i prokuraturą w zakresie pozyskiwania danych o polskich obywatelach biorących udział w nielegalnych zakładach wzajemnych. Konieczne jest też skuteczniejsze informowanie potencjalnych graczy w Polsce o karach wynikających z uczestnictwa w tych grach. Ponadto Służba Celna powinna przygotować i wdrożyć skuteczne sposoby zwalczania nielegalnego reklamowania zakładów wzajemnych przez Internet. (rzkaj)
Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski o wnioskach kontroli.