Wiarygodność jest bardzo ważna

Pierwszą turę wyborów prezydenckich mamy już za sobą. Czy jej wyniki rzeczywiście są aż tak „sensacyjne” jak to sugerują nieomal wszystkie media propagandowe w Polsce? W handlu (a także w polityce) obowiązuje pewna stara zasada. Mówi ona o tym, że jeden niezadowolony klient skutecznie zniechęci do danego produktu czy firmy stu innych.

O tej zasadzie urzędujący Prezydent Bronisław Komorowski zupełnie zapomniał. Zapomniał również o tym, że jego elektorat to obywatele Rzeczpospolitej Polskiej, a nie obywatele Ukrainy, Niemiec czy też Stanów Zjednoczonych. Bycie Prezydentem RP oznacza reprezentowanie interesów własnego elektoratu, a nie interesów ukraińskich oligarchów obecnie sprawujących władzę na Ukrainie, interesów Niemiec w Unii Europejskiej, czy też imperialistycznych zapędów Stanów Zjednoczonych. Efekt do którego doprowadziło opaczne pojmowanie polskiej racji stanu przez urzędującą głowę państwa był bardzo łatwy do przewidzenia.

Polacy mieszkający na kresach nie wybaczyli mu ostentacyjnego bratania się z przywódcami Ukrainy, którzy otwarcie gloryfikują UPA, odpowiedzialne za wymordowanie ponad 100 tysięcy Polaków na Wołyniu. Ich potomkowie i krewni wciąż żyją i głosują w wyborach. Kombatanci, którzy walczyli na frontach II wojny światowej w szeregach armii radzieckiej i w szeregach utworzonego na terenie byłego ZSRR Ludowego Wojska Polskiego, ich potomkowie i krewni nie omieszkali poczuć się dotknięci tym, że podczas oficjalnych uroczystości zakończenia II wojny światowej na Westerplatte ich udział i poniesione ofiary zostały zmarginalizowane. Oni również wciąż żyją i głosują w wyborach. Polscy rolnicy i ogromna rzesza przedsiębiorców, których dotknęło rosyjskie embargo będące odpowiedzią na nachalnie forsowane przez urzędującego prezydenta sankcje gospodarcze nakładane przez Unię Europejską na Rosję dali wyraz swojemu niezadowoleniu w wyborach, przy okazji pociągając za sobą rzesze innych. Przedstawiciele świata pracy, związkowcy i zwykli pracownicy, bezrobotni, emeryci, renciści, niepełnosprawni i ich opiekunowie, którzy czuli się niezauważani przez obecnego prezydenta oddali swoje głosy przeciwko niemu.

Właśnie tak należy interpretować wyniki niedzielnych wyborów. Wyborcy niekoniecznie głosowali za Andrzejem Dudą, Pawłem Kukizem czy innym oponentem Bronisława Komorowskiego. Głosowali za to zdecydowanie przeciwko niemu, oddając swój głos na kandydata, który w ich odczuciu miał największe szanse odebrać mu władzę. Przeciwko niemu, ponieważ w czasie swojego urzędowania wielokrotnie obraził ich godność i zaszkodził ich interesom. Żartobliwie można już dziś powiedzieć, że urzędujący prezydent Bronisław Komorowski w pierwszej turze wyborów otrzymał od polskiego społeczeństwa informację o rozwiązaniu z nim umowy o pracę, z dwutygodniowym okresem wypowiedzenia. Można tak powiedzieć, ponieważ wynik drugiej tury raczej nie budzi już najmniejszych wątpliwości. Ci, którzy w pierwszej turze głosowali przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu, postąpią analogicznie również w drugiej turze.

Bycie Prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej to obowiązek wobec całego polskiego społeczeństwa, a nie tylko wobec wąskiej, uprzywilejowanej grupy obywateli. Niech ta lekcja będzie przestrogą dla wszystkich jego następców, bo to naród jest suwerenem, naród daje władzę i naród tę władzę odbiera. (H.Rynkowski)

Dodaj komentarz