Debata prezydencka tylko dla politycznych sekt ?

Niestety okazuje się, że ci którzy liczyli na walkę tytanów, mężów stanu srogo się zawiedli. Owe operetkowe starcie mogło tylko umocnić  szerokie przekonanie Polaków,  że oboje kandydaci dbają wyłącznie o interesy swoich partyjnych sekt.

Kandydat i jednocześnie urzędujący Prezydent RP Bronisław Komorowski wywodzący się PO, któremu prawicowa opozycja zarzuca sprzyjanie postkomunistycznym służbą woskowym WSI, wydawał się w tej debacie postacią barwniejszą i bardziej dynamiczną. Często wchodził w słowo i przerywał swojemu dyskutantowi. Natomiast kandydat PIS  Andrzej Duda mógł robić na widzach wrażenie osoby mocno wycofanej, może i trochę speszonej telewizyjnymi kamerami. Udzielał odpowiedzi spójnych ale można było odnieść wrażenie, że nauczył się ich na pamięć.

Jeżeli chodzi o meteorytykę  to niestety w debacie padło tylko jedno pytanie z tematem, który jest bardzo ważny dla obywateli tego kraju, a który jest notorycznie pomijanym tematem  przez wszystkie znaczące media, które jak wszyscy wiemy chodzą na ekonomicznym pasku polityków.

Jakiś czas temu problem  do dyskusji publicznej wrzucił prawnik i bloger Piotr Waglowski. Mianowicie chodzi o to by w ramach demokratycznej przejrzystości ujawnić wszystkie umowy cywilno prawne zawarte przez kancelarię prezydenta RP, a prowadzący bardzo profesjonalnie debatę red Krzysztof Ziemiec zadał to pytanie

Jednym z fundamentów otwartego społeczeństwa jest przejrzystość państwa, przejrzystość jego struktur, przejrzystość przy podejmowaniu decyzji, przez najważniejszych polityków także. A chodzi o dostęp do informacji publicznej, który dziś często jest utrudniony. Biorąc pod uwagę głosy, które mówią, że trzeba zmienić sposób finansowania partii, mam do Panów pytanie: czy widzą potrzebę zwiększenia dostępu do informacji o finansowaniu pewnych rzeczy przez partie w czasie kampanii. Jednym słowem: czy kandydaci doprowadzą do tego, że jeszcze teraz, przed wyborami 24-tego maja, popierające ich i finansujące ich kampanie partie opublikują wykazy umów cywilnoprawnych zawartych za publiczne pieniądze, np. w Biuletynie Informacji Publicznej. – pytał kandydatów prowadzący debatę

Niestety jak się okazało był to najbardziej niewygodne pytanie  poruszane  podczas debaty i dlatego kandydaci potraktowali je bardzo zdawkowo.

Zwrócę się do szefowej mojego sztabu, zwrócę się także do pełnomocnika wyborczego o to, aby dokonano takich działań. Natomiast chcę powiedzieć jedno: akurat pod względem dostępu do informacji publicznej to pan prezydent i jego kancelaria wzbudzili jedne z największych kontrowersji w ostatnich latach, odmawiając obywatelom na wielokrotne prośby o dostęp do informacji publicznej choćby o to: kto i jakie przygotował dla pana ekspertyzy w sprawie OFE. Panie prezydencie, pan przeszedł z obywatelami przez wszystkie instancje sądowe, broniąc się rękami i nogami przed tym, żeby ujawnić te dane do wiadomości opinii publicznej. Ja uważam, że polityka powinna być transparentna. Ja uważam, że obywatele mają prawo dostępu do informacji o tym w jaki sposób działa głowa państwa, na podstawie jakich ekspertyz odbywa się to, co się dzieje w kancelarii, jakie decyzje są podejmowane przez Prezydenta Rzeczypospolitej. Nie ma żadnego problemu. Jeżeli jest ekspertyza i nie jest utajniana – można porównać decyzję prezydenta z ekspertyzami. Ja tutaj problemu nie widzę. Szanowni Państwo, dostęp do informacji publicznej jest jedną ze spraw podstawowych. To właśnie, panie prezydencie, ten opór pana przed ujawnianiem obywatelom informacji także pokazywał to, jak bardzo obywatelska jest pana partia i pan jako Prezydent, który był jej kandydatem i dzisiaj też jest jej kandydatem. Tu, tak jak i w wielu innych dziedzinach, Polska wymaga dzisiaj zmiany, Polska wymaga dzisiaj naprawy. I ja jestem do takiej naprawy gotowy. – odpowiedział Andrzej Duda z PIS

Natomiast urzędujący prezydent całkowicie zignorował temat i powiedział – Zawsze najlepiej jest zaczynać od siebie samego, panie pośle. I od własnego ugrupowania. Praktyka, jeśli chodzi o upublicznianie informacji, jest dokładnie taka sama, jak była w czasach Lecha Kaczyńskiego – kiedy pan był tam ministrem. Więc bardzo proszę, żeby pan dokonał jakiegoś podsumowania jeśli chodzi o własne zaangażowanie i działania. To po pierwsze. Po drugie: oczywiście Polacy mają, obywatele mają prawo do głębokiego wniknięcia w kwestie finansów partii politycznych, bo są, rzeczywiście, sprawy niejasne… Na przykład tego, na ile dodatkowe są systemy wspierania finansowego, na przykład w oparciu o SKOK-i, panie pośle. I dlaczego partie polityczne bronią przed wniknięciem w tego rodzaju obszar, na przykład skutecznie kierując, pan to zrobił, ustawę, która miała pozwolić na kontrolowanie sytuacji finansowej w SKOK-ach… Dlaczego pan przekazał to do Trybunału? Zachęcił pan Prezydenta do tego, żeby skutecznie uniemożliwić kontrolę SKOK-ów. Jak pan może mówić o jawności w tym wypadku? Jak pan może komukolwiek czynić zarzuty? Pan spowodował, że o dwa lata później można było dopiero kontrolować w SKOK-ach i tworzyć mechanizm gwarancji dla prostego człowieka, dla jego oszczędności. Pan jest za to personalnie odpowiedzialny. To jest pierwsze. Jeśli chodzi oczywiście o finanse kampanii – jesteśmy w pełni do dyspozycji.

Ile w tych odpowiedziach prawdy? Niestety prawie nic. Gdyż urzędy oraz partie polityczne notorycznie nie udzielają odpowiedzi w sprawach finansowania, nie respektując przepisów  konstytucji, prawa  ani wyroków sądowych. I ostentacyjnie pokazują gdzie tak naprawdę mają państwo i obywateli. W tym wypadku obywatel jest tylko dostarczycielem pieniędzy z podatków, za które politycy kupują np. cygara i alkohole, jedzą obiady w luksusowych, restauracjach, albo jeżdżą za te pieniądze do spa. Na tej społecznej  daninie dorabiają się również różnej maści firmy oraz ludzie, którzy następnie w mediach udają niezależnych komentatorów.
Osobiście uważam, że tylko jawność finansowania politycznych urzędów pozwoli na wyrwanie naszego kraju z zaklętego kręgu afer i nieuczciwości. Na co niestety nie chcą pozwolić osoby publiczne żerujące od 25 lat na społecznej tkance Polaków. Niestety odnoszę również nieodparte  wrażenie, że  telewizja znów oszukała Polaków,  kolejny raz dając nam polityczny półprodukt dla sekciarzy . (J K Rzepka)

Dodaj komentarz