A co po wyborach?

Czy wiecie do jakich zmian dojdzie po wyborach? Czy którekolwiek ze startujących ugrupowań przedstawiło wam strategie wdrażania swojego programu? Czy macie chociaż cień pewności, że którekolwiek ugrupowanie dotrzyma danego słowa? Niestety życie pokazuje, że wybory nie zmieniają na lepsze politycznych elit, a tylko ugruntowują ich przekonanie o nieomylności.

Konia z rzędem temu, kto potrafi przewidzieć polityczną przyszłość w naszym kraju. Od lat utarło się wśród polityków, że idąc do wyborów można obiecać wszystko, a po wyborach realizować można całkowicie odmienne programy niż te, które miało się na sztandarach. Tak robiło SLD, tak robił PIS w kolacji z LPR i Samoobroną i tak robiła przez ostanie 8 lat PO i bezideowy jak zawsze PSL.

Za to wszystkich ich łączy jedna niezmienna zasada. Ta zasada to zawłaszczanie państwa i postępująca pogarda dla potrzeb społeczeństwa obywatelskiego.

Niestety partie polityczne ich wysocy przedstawiciele dobrze wiedzą, że mózg polityczny to mózg emocjonalny.
Dlatego tak łatwo grają na emocjach  wyborcy, a kiedy nasz los składamy w ręce ludzi, którzy lekceważą sobie obietnice,  to przy takim wyborze lepiej emocje odłożyć na bok.

Niestety dziennikarze nie ułatwiają nam zadania i zamiast rzetelnej analizy w mediach głównego nurtu dostajemy czystej wody propagandę,  daleko leżącą od dziennikarstwa informacyjnego, do której w świecie demokratycznym zobligowane są media wobec obywateli. Twarze mediów zaczęły zachowywać się niczym rasowi przedstawiciele polityki. Stali się bezwzględnymi propagandzistami, którzy nie biorą jeńców. Robiąc z mózgu społecznego odbiorcy sieczkę emocjonalną.

O ile naturalny w polityce jest podział, o tyle nienaturalny jest hejt w mediach, który płynie z usta polityków i prowadzących ich za rączkę „dziennikarzy propagandzistów” . To zjawisko ma się dobrze zarówno po jednej i po drugiej stronie sporu.
I owocuje tym samym w komentarzach zwolenników i przeciwników stron sporu społeczneo-politycznego. Nic się nie zmieniło. Społeczno-polityczna  ryba również psuje się od głowy i równie mocno śmierdzi.

To, że w mediach kampanie wyborcze i jej naturalne procesy polityczne przestały mieć cokolwiek wspólnego z prawdziwa polityką mogliśmy się przekonać już podczas wyborów prezydenckich we Francji 1980 roku.

Słuchajcie no, wy wszyscy: alkoholicy, transwestyci, kobiety, niewidomi, młodzi, starzy, artyści, przechodnie, Arabowie, Francuzi, abstynenci, wysocy, niscy. Wy, którzy nie liczycie się dla polityków. Słuchajcie no, zagłosujcie na mnie. Wszyscy razem nakopiemy im w d…”

– mówił komik Coluche do swoich wyborców,  opuszczonego przez polityków i mainstreamowe media wciąż rosnącego elektoratu niezadowolenia. Choć dodać trzeba, że dla jednego z francuskich  magazynów powiedział również te słowa.

Zgłosiłem swoją kandydaturę żeby był większy burdel. Chcę się pobawić i się pobawię. Korzystam z tego, że jestem popularny.

Polska idzie w tym samym kierunku czego świadkami stajemy się za sprawą politycznej drogi muzyka rockowego Pawła Kukiza i obywateli, którzy jak on i Coluche są niezadowoleni z marginalizacji społecznego elektoratu, który wydaje się nie mieć swojego ideowego przedstawiciela w świecie polityki. A przede wszystkim rozczarowany jest brakiem realizacji jakichkolwiek obietnic społecznych złożonych przez polityków w wyborach.

Oczywiście ten trend „polityki komicznej”  to wynik bylejakości intelektualnej i bezkarności za sprzeniewierzenie się idei i obietnic wyborczych, które politycy mają wypisane na sztandarach, a których wcale nie mają zamiaru realizować po wygranych wyborach.
Jak połączymy to z kompletną zapaścią intelektualno-etyczną panującą w mediach, to niestety mamy mieszkankę wybuchową, która musi pewnego dnia doprowadzić do władzy ugrupowania skrajne, które dotrzymają politycznego słowa i wskażą „winnego” palcem, a następnie przyjdzie czas zemsty w celu utrzymania władzy na ludem. Aż w końcu wybiją wszystkich „wrogów ludu” i zaczną dobrać z uczciwych.  Byle tylko spełnić szaloną i krwiożerczą obietnice politycznej zemsty i pozornego społecznego porządku.

Bo historia polityki i władzy już nie raz dowiodła, że chciwość elit i szeroko rozumianych przedstawicieli władzy musi doprowadzić do upadku demokratycznych zasad.  A kiedy już przyjdzie ten moment i okaże się, że prawo i wymiar sprawiedliwości jest równie przegniły jak polityczno-społeczne zwyczaje to dojdzie po prostu do katastrofy, za którą  losem niedoli zapłacimy MY obywatele. Dlatego też namawiam by głosować rozumem, a nie pod wpływem emocji.  (JK Rzepka)

Dodaj komentarz