Tony Halik by się nie powstydził

Wyprawa „Vivat Polonia 2016”, która w styczniu wyruszyła śladami kaliszanina, zdobyła wyróżnienie im. Tonny’ego Halika na VI Festiwalu „Podróżnicy” w Bydgoszczy.

Dodajmy, że to już  kolejna odsłona działań promocyjnych wokół Stefana Szolc-Rogozińskiego oraz jego XIX-wiecznej ekspedycji do Afryki.

Podróżnicy Maciej Klósak i Tomasz Grzywaczewski przygotowali również prelekcje dla toruńskiej i bydgoskiej publiczności, które oprócz szerokiej widowni, jak się później okazało  przypadły do gusta również jurorom.

VI Festiwalu Podróżnicy,1

Nagrody wręczał Aleksander Doba – słynny podróżnik  kajakarz, który odbył już dwukrotnie samotne rejsy przez Atlantyk skontrowanym przez siebie kajakiem, a który prosto z festiwalu w Bydgoszczy udawał się do Nowego Jorku, gdzie rozpoczyna jeszcze w tym miesiącu kolejną samotną atlantycką przygodę.

VI Festiwalu Podróżnicy,2

Przypomnijmy, że Wyprawa „Vivat Polonia 2016” była kontynuacją pierwszej autorskiej wyprawy śladami Szolc-Rogozińskiego, w której uczestniczyli A. Kosmalska, M. Klósak, D. Skonieczko, J. Kernbach. Celem podróżników  było dotarcie do wybranych miejsc w Kamerunie, Gabonie i Gwinei Równikowej.

Uczestnicy wyprawy oddali cześć Rogozińskiemu i jego współtowarzyszom podróży, doprowadzając do wmurowania tablicy pamiątkowej w Limbe. Zawisła na ścianie pałacu króla Ekoka olindo, który jest praprawnukiem króla Akema, od którego Rogoziński zakupił część słynnej wyspy ondoleh, na której zbudowana została baza Polaków w 1883 roku. Kamienna tablica w polskich barwach narodowych zaprojektowana została przez artystę Bogdana Wajberga i jest już drugą taką pamiątką, po tablicy przywiezionej do Kamerunu w 1973 roku przez Pierwszą Akademicką Wyprawę Afrykańską, kierowaną przez Eugeniusza Rzewuskiego. Niestety pierwsza tablica zaginęła. Fundatorami obecnej tablicy są:  Adam Rybiński,  Andrzej de Virion, oraz Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie i Miasto Kalisz.

The Explores Club nadał wyprawie Flagę Klubu. To zaledwie szósta na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat wyprawa zorganizowana przez Polaków, sygnowana prestiżową Flagą The Explorers Club.

Członkami wyprawy byli : Maciej Klósak (kierownik), Dariusz Skonieczko, Władysław Rybiński, Tomasz Grzywaczewski

Okazuje się, że warto odkurzyć postać niesłusznie zapomnianego Stefana Szolc-Rogozińskiego. Niedawno grupa inicjatywna wyszła z propozycją, aby w Kaliszu ogłosić „Rok Stefana Szolc-Rogozińskiego”. Istotą proponowanych działań jest promocja postaci Szolc-Rogozińskiego oraz jego wyprawy 1882-1885. Dla każdego, kto pozna historię Rogozińskiego, postać ta staje się idolem – uosobieniem patrioty, marzyciela, młodego błyskotliwego organizatora, fenomenem wśród odkrywców i podróżników XIX wieku, który umiał wyznaczać najwyższe cele i skutecznie je realizować. To jest jego zwycięstwo, że nawet dziś potrafi zarażać pasją do życia. Warto go promować, bo jest do „obróbki” idealny, nie tylko jako postać historyczna, ale przede wszystkim wzór dla młodych ludzi – idealista, ale pragmatyk, wizjoner i patriota.

Nie  musimy wiec szukać  wzorców daleko, skoro najlepszy polski „Indiana Jones XIX wieku” jest tak blisko.

Wyprawa Expédition Africaine Rogoziński „Vivat Polonia 2016” wpisuje się w działania promocyjne, choć sama w sobie jest wyprawą historyczną. Powtórzyła brakującą część trasy Stefana Szolc-Rogozińskiego. W planie wyprawy znalazły się wizyta i badania w Kamerunie (region Limbe i Kumby, wizyta w Yaounde i Foumban), ale także w Nigerii (Kalabar). To w Kalabarze Rogoziński prowadził swoją błyskotliwą grę dyplomatyczną z brytyjakim konsulem Whyte’m, powstrzymując, choć na któtko, skuteczny marsz Niemców po ziemiach zarządzanych przez Polaka. Na Wybrzeżu Kości Słoniowej, obszar między Assini-Mafia i Krinjabo XIX-wieczni podróżnicy przebyli łodzią, aby ostatecznie dotrzeć z odwiedzinami do Króla Amatifu II, oświeconego starca, który z najwyższymi honorami przyjął europejskich gości. Żadna ekspedycja historyczna nie powtórzyła dotychczas trasy Rogozińskiego w tej części Afryki, dopiero wyprawa „Vivat Polonia 2016 popłynęłą trasą wyrysowaną na zachowanej a wykonanej przez Klemensa Tomczeka mapie z 1883 roku. Audiencja o kolejnego króla Amatifu V była kopią spotkania Rogozińskiego – upominki z Polski,rozmowy o sytuacji politycznej oraz toasty ginem i whisky. Król podarował dwutomowy opis historii ludu Sanwi i ryciny z czasów wizyty Rogozińskiego. Z kolei pobyt w Monrovii, stolicy Liberii, był podkreśleniem wagi, jaką Stefan Szolc-Rogoziński przykładał do wizyty w tym kraju, wówczas pierwszym wolnym skrawkiem afrykańskiej ziemi. Warto przypomnieć, iż Polacy byli wówczas podejmowani przez Prezydenta Liberii Alfreda Russella.

Tekst na podstawie relacji M Klósaka, foto z wyprawy : Tomasz Grzywaczewski, Mariusz Raniszewski, Maciej Klósak, Władysław Rybiński

 

Dodaj komentarz