Obecne problemy z koronawirusem to dopiero preludium? Profesor Marc Lipsitch, który jest epidemiologiem na uniwersytecie Harvarda twierdzi, że jest to bardzo poważny problem. Naukowiec uważa, że w ciągu roku zarażony zastanie od 40% do 70% ludzi na naszym globie. Dodać trzeba, że umieralność w przypadku SARS-CoV-2 to miedzy 2 do 3 procent osób, zarażanych tym rodzajem koronawirusa.

Problem z koronawirusem SARS-CoV-2 polega bowiem na tym, że zachorowania przebiegają łagodnie, więc wielu ludzi zlekceważy te objawy. Jest to zasadnicza różnica dla objawów takich wirusów jak choćby SARS lub MERS gdzie objawy są bardzo gwałtowne, a nosiciel szybko umiera.
Jak spojrzeć na przykład Chin oraz Włoch, jak drastyczne środki i ograniczenia trzeba wprowadzać by wirus się zbyt gwałtownie nie rozprzestrzeniał to nagle widzimy problem we właściwej skali. Bo co będzie ważniejsze, życie i zdrowie ludzkie czy interesy gospodarcze? Na jak długo można zerwać kontakty handlowe i jak szybko do bankructwa zostanie doprowadzona branża turystyczna, a co za tym idzie gospodarka wielu państw świata. Jak długo państwa pozwolą sobie na zamknięcie gospodarczego i społecznego krwiobiegu?
Dlatego też epidemiolodzy tacy jak Profesor Marc Lipsitch, uważają że koronawirus będzie nas nawiedzał i stanie się piątym w kolejności koronwoireusem, który towarzyszy ludzkości.
A tu link do mapy z najnowszymi danymi dotyczącymi pandemii koronawirus i zachorowań na COVID-19.