Koronawirus jest groźny dla świata

Tym, którzy mają trochę czasu i mogliby teraz spokojnie zastanowić się nad konstrukcją naszego świata, poradziłbym taki eksperyment myślowy:

Cofnijcie się do roku 1918 w okres panowania wirusa  „hiszpanki”. Wstawcie dzisiejszą dostępność leków, aptek szpitali, sprzętu medycznego i – co ważne – poziomu wyżywienia społecznego, dzisiejszą przewagę wiedzy medycznej oraz zasoby ludzkie tj. ilość lekarzy, personelu medycznego i ich zasób wiedzy.

Dodajcie jeszcze naszą przewagę społeczną jeżeli chodzi o higienę codzienną. Codzienne zużycie wody, mydła i środków czystości. Dopiero potem porównajcie sytuację z umieralnością i wtedy możemy realnie ocenić, który z tych wirusów mógłby być dla ludzkości groźniejszy. Z którym byłby większy problem, z dzisiejszym  SARS-CoV-2 czy też podtyp H1N1 wirusa A zwany potocznie Hiszpanką? Czy w takich konkretnych warunkach na „hiszpankę” na pewno umarłoby około 2 miliona osób? A ile osób umarłoby gdy w roku 1918, czasie głodu, barku całkowitej higieny, powojennego wycieńczenia, braku wiedzy i technologii, pojawił się SARS-CoV-2 ?

 Przypuszczam, że gdyby obydwa wirusy rozwijały się w podobnych społecznie i technologicznie warunkach, śmiertelność byłaby podobna.

Jeżeli mówimy o pandemii koronawirusa to dla statystyk podam, że w dzisiejszym świecie wysokiej technologii medycznej, obecnie (dzień pisania tego tekstu) na świecie zaraziło się już 1 487 870 osób, a mimo tej przewagi technologicznej i wiedzy już umarło 88 670 ludzi.

By uświadomić sobie poziom umieralności spowodowany koronawirusem SARS-CoV-2  spójrzmy na włoskie statystyki. W miejscowości Nembro w Prowincji Bergamo. Miejscowość ta liczyła przed pandemią  11, 6 tys. mieszkańców. Średnia liczba zgonów w pierwszym kwartale z ostatnich kilku lat wynosiła tam 35. W tym roku, do 24 marca sięgnęła aż 158 (statystki z Woch). A dodam, że władze wszystkich krajów raczej te statystyki zaniżają.

Problem z SARS-CoV-2 jest również w tym aspekcie, że ma on bardzo wysoką zakażalność i jak możecie się zorientować z mediów, nie oszczędza nikogo, ani polityków, ani naukowców, artystów czy też sportowców. Co jednak najgorsze, w ten sposób wirus eliminuje również przedstawicieli świata medycznego.

I tak dla jasności na 1000 mieszkańców w Niemczech przypada około 4,3 lekarzy, a we Włoszech ten współczynnik wynosił 4. W Polsce współczynnik ten wynosi zaledwie 2,4.

Jeżeli zatem w każdym z tych państw wirus wyeliminuje z pracy 1 medyka na 1000 mieszkańców, to pokazuje nam to grozę sytuacji. A przecież chorujemy i umieramy także i na inne choroby, z którymi mimo postępu technologicznego sobie nadal nie radzimy.

O aspektach gospodarczych, społecznych i politycznych tej pandemii napiszę następnym razem.

Dodaj komentarz