Prokurator dał szpiegowi informacje na złotej tacy!

Stan na dziś jest taki, że szpieg otrzymał pełen dostęp do informacji, a  pomagająca mu jego polska partnerka, dziennikarka nadal bryluje w środowisku dziennikarskim i politycznym. To smutny obraz dla kondycji intelektualnej polskiego społeczeństwa, a szczególnie elit politycznych i urzędniczych.

Jak informuje ‚Rzeczpospolita”

„Rosyjski szpieg Paweł Rubcow, zanim został wydany Rosji, otrzymał pełen dostęp do materiałów polskiego śledztwa, w tym tajnych, choć prokuratura mogła mu odmówić z powodu „ochrony interesów państwa”

 

Dziennikarze dziennika „Rzeczpospolita” ustalili,  że oficer GRU Paweł Rubcow , zanim dokonano wymiany i został wydalony, otrzymał pełen dostęp do materiałów polskiego śledztwa, w tym tajnych materiałów pochodzących ze śledztwa.

Dodajmy, że prokurator, wiedzący o tym, że oficer GRU jest przewidziany do wymiany, mógł odmówić dostępu do akt z powodu „ochrony interesów państwa”. Zatem pytanie brzmi: czy prokurator miał wiedzę, że oficer GRU Paweł Rubcow jest przewidziany do „wymiany szpiegów”?

Jak możemy wyczytać w artykule  „Rzeczpospolita”:

„Rubcow czytał akta od połowy lipca – przez dwa tygodnie. – Z materiałami niejawnymi podejrzany zapoznawał się w kancelarii tajnej ABW. Z jawnymi, w siedzibie prokuratury”.

 

Niestety, z takich akt można wyczytać nie tylko nazwiska osób, które rozpracowywały szpiega, ale i inne dane. Sprawny analityk, których w GRU nie brakuje, mający dostęp do innych informacji, jest w stanie nakreślić wiele innych informacji o strukturach oraz sposobach działania służb, potrzebnych wywiadowi rosyjskiemu.

Nadmieńmy jednak, że zgodnie bowiem z art. 156 § 5 oraz § 5b K.p.k., Jeżeli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, w toku postępowania przygotowawczego stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym udostępnia się akta, umożliwia sporządzanie odpisów lub kopii oraz wydaje odpłatnie uwierzytelnione odpisy …

Zatem jasno z przepisu wynika, że w tym wypadku zachodziła potrzeba ochrony ważnego interesu państwa. I dostęp do akt, mógł zostać nie tylko ograniczony ale i umożliwiony.

Jeżeli dodamy do tego informację, że dziennikarka Magdalena Ch. miała prowadzić działalność szpiegowską na rzecz rosyjskiego wywiadu GRU wraz ze swoim partnerem Rublowem vel Gonzalesem od czerwca 2019, jak wynika z akt sprawy, to pokazuje, jak wielkie problemy toczą nasze służby specjalne w tej sprawie oraz jak niski poziom intelektualny panuje wśród ważnych urzędników państwowych.

Przypomnijmy, że Magdalena Ch. to lewicowa dziennikarka, która jeszcze parę tygodni temu robiła relację z Urzędu Rady Ministrów z konferencji prasowej z premierem Donaldem Tuskiem. Dodajmy, że na te same konferencje nie wpuszcza się dziennikarzy Telewizji Republika.

Magdalena Ch. była w Polsce partnerką oficera GRU Rubcowa. W ich mieszkaniu przebywało wielu dziennikarzy i korespondentów oraz wielu innych ludzi, którzy często korzystali z elektronicznego sprzętu ofiarowanego im przez Magdalenę Ch. oraz Rubcowa.

Wszystkie informacje, które posiadali, zapewne zostały przekazane do służb kremlowskich i będą przez nie wykorzystywane.

Polecamy artkuł dziennikarzy Rzeczpospolita