W nocy z 12 na 13 czerwca 2025 roku rozpoczął się jeden z najpoważniejszych konfliktów zbrojnych na Bliskim Wschodzie od dekad. Izrael przeprowadził zmasowany atak lotniczy i rakietowy na irańskie instalacje nuklearne oraz obiekty wojskowe. Jak twierdzą politycy izraelscy operacja, nazwana przez izraelskie siły zbrojne „Rising Lion”, była reakcją na eskalację napięć, którą Tel Awiw wiąże z irańskim programem atomowym oraz wspieraniem przez Teheran wrogich wobec Izraela milicji w regionie.
Jednak zawsze należy pamiętać o tym, że informacje przekazywane przez władze obu krajów są niestety sformułowane w sposób propagandowy tak, aby uzyskać swoje cele. Zgodnie z powiedzeniem „ prawda na wojnie umiera jako pierwsza” trzeba zawsze mieć to na uwadze.
Jak informuje prasa światowa, według niezależnych źródeł, celem izraelskiego ataku były kluczowe obiekty w Natanz, Fordow, Isfahanie i okolicach Teheranu. Do operacji wykorzystano samoloty bojowe F-35, drony dalekiego zasięgu oraz cyberataki, które sparaliżowały część systemów obrony przeciwlotniczej Iranu. Już w pierwszych godzinach uderzenia Izrael miał zlikwidować 20 wysokich rangą irańskich generałów – podała Agencja Reutera
W odpowiedzi, Iran odpalił dziesiątki rakiet balistycznych i dronów w kierunku izraelskiego terytorium. W atakach ucierpiały m.in. miasta Beerszeba, Hajfa oraz obiekty wojskowe na pustyni Negew. Jak podają oficjalne dane, kilka izraelskich osób cywilnych zginęło, a kilkadziesiąt zostało rannych. Po stronie irańskiej liczba ofiar ma być znacznie większa – według Human Rights Activists wynosi co najmniej 657 zabitych i ponad 2 000 rannych, w tym 263 cywilów.
Trzeba nadmienić, że oficjalne źródła w Teheranie potwierdziły śmierć wysokich rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji oraz zniszczenie części infrastruktury nuklearnej. Szczególnie tragiczny miał być atak na szpital w Teheranie, w wyniku którego zginęło kilkanaście osób – to już trzeci taki incydent w ciągu ostatnich ośmiu dni.
W konflikt wciągnięto również inne państwa regionu. Irak natychmiast zamknął swoją przestrzeń powietrzną i wstrzymał wszystkie loty cywilne. 20 czerwca władze irackie poinformowały, że około 50 izraelskich samolotów naruszyło jego przestrzeń powietrzną, przelatując nad Basrą, Nadżafem i Karbalą. W Bagdadzie uznano to za naruszenie prawa międzynarodowego, co zwiększyło napięcie również na linii Irak–Izrael.
Na arenie międzynarodowej sytuacja wywołała gwałtowne reakcje. Iran ogłosił zerwanie wszelkich negocjacji nuklearnych z USA, podkreślając, że „nie będzie rozmów pod bombami”. Europejskie państwa G7, w tym Francja, Niemcy i Wielka Brytania, próbują pośredniczyć w dialogu, jednak ich wysiłki są na razie bezskuteczne. Izrael natomiast kontynuuje działania zbrojne.
Koszty ekonomiczne konfliktu już po paru dniach są ogromne. Eksperci szacują, że operacje wojskowe kosztują Izrael kilka miliardów szekli dziennie
Niestety ten zapalny region stoi dziś na krawędzi większego konfliktu – „punktu bez odwrotu”, jak to określiły w specjalnym oświadczeniu władze Turcji. Trwają spekulacje, czy do eskalacji włączy się Hezbollah lub inne podmioty z tzw. „osi oporu”. USA w związku z konfliktem przesuwa już część „latających tankowców” czyli samolotów KC-135 i KC-46 do Europy, a lotniskowiec USS Nimitz jest w drodze na Bliski Wschód z Morza Południowowschodniego.
Trwający już ósmy dzień konflikt niestety nie wykazuje oznak wygaszenia. W obliczu braku porozumienia dyplomatycznego i kontynuowanych ataków po obu stronach, sytuacja może przerodzić się w najpoważniejszą regionalną wojnę od czasu wojny w Iraku w 2003 roku.