Niestety okazuje się, że politycy PO niczym nie różnią się od polityków PIS czy SLD. A w wypadku członków platformy można już śmiało powiedzieć, ze są coraz bardziej bezczelni i bezwstydni.
Szwedzka polityk Mona Salin musiał pożegnać się ze stanowiskiem ministra gdyż, zapłaciła służbową karta kredytową za batonik i pieluchy dla dziecka.
W Polsce możemy się tylko modlić o takie standardy publiczne w polityce. Niestety były już minister i lubiący drogie restauracje degustator dobrych win, marszałek Radosław Sikorski lubi też pobierać pieniądze za przejazdy prywatnym samochodem w czasie kiedy przysługuje mu ochrona i samochód służbowy.
Jak opisują sprawę dziennikarze Wprost, Sikorski w ciągu pięciu lat, oficjalnie przemierzył własnym autem dystans odpowiadający dwóm okrążeniom kuli ziemskiej! Choć w tym okresie pracował jako Minister Spraw Zagranicznych korzystając z limuzyny i ochrony BOR. Pan Samochodzik zdążyli go nazwać dziennikarze, pobierał za każde przejechane 100 km 83 zł zwrotu. Okazuje się więc, że nie tylko posłowie PIS lubią wykorzystywać furtki, w przepisach by „ naciągać społeczeństwo na kasę” . Kolejnym „zapracowanym posłami” w PO są Arłukowicz i Neumann.
Ciekawostką jest też, że wielu kolegów w rządowych ławach na czele z byłym premierem, teraz przewodniczącym Rady Europy Donaldem Tuskiem nie uprawiało tego zbójeckiego procederu zwrotu kosztów za „ podróże”.
Spawa wyrzuconych posłów PIS i sprawa ministrów w rządzie PO pokazuje, że są to sprawy tożsame.
Niestety o wiele posłowie PIS zwiesili głowy i odeszli z matki partii, o tyle obecny marszałek zachowuje się wręcz jak człek bez żadnego honoru. Udaje, że wszystko jest w porządku i nie ma, żadnej sprawy naciągania podatnika.
Swoje trzy grosze do sprawy dołożyła też prokuratura, które zdaje się inaczej traktuje posłów opozycji, a inaczej posłów z ugrupowania rządzącego. Gdyż jak twierdzili na konferencji prasowej politycy PIS, doniesienie w sprawie byłego ministra , a obecnego Marszałka Sejmu miały zostać przez te instytucję zlekceważone.
Z ust polityków rządzących stale słyszymy, że obywatele powinni się ograniczyć, co rusz uchwalają ustawy dotyczące cięcia w sferze społecznej, tymczasem oni sami zachowują się jak książęta, a nie funkcjonariusze publiczni, o czym świadczy postawa Radosława Sikorskiego, którego działalność poselska choćby za rok 2011 wygląda bardzo blado, wręcz fatalnie co wytaskają mu na Twitterze dziennikarze.
Co się musi jeszcze stać by obywatele zrozumieli jak fatalną mamy „klasę polityczną” , która często zachowuje się częściej jak „drobni naciągacze”, aniżeli elita? Co gorsz, państwo politycy stają się coraz bardziej bezczelni w tych procederach. Niestety bardzo często z pomocą idzie im przegniły wymiar sprawiedliwości, który tworzy swoją bezczynnością i wybiórczością, w prowadzeniu postępowań, system bezkarności elit władzy rodem z PRLu, tworząc atmosferę społeczną, której państwu coraz trudniej jest ufać.
Chyba więc rację maił były już bohater afery podsłuchowej, minister Sienkiewicz, który w rozmowie z prezesem Narodowego Banku Polskiego określił stan państwa znanym już zdaniem, „Ch.. dupa i kamieni kupy” . (JK Rzepka)
